NOWOŚĆ!!!

Wężyki ze stali szlachetnej 
(atest PZH)

 

 

Bomba w gumowych wężykach!

Bakterie wciąż groźne!!!

Od kilku miesięcy branża sanitarna w Niemczech żyje tematem wężyków gumowych, czyli elastycznych przewodów do wody w oplocie ze stali nierdzewnej. Wyniki badań jakie są publikowane oraz opinie ekspertów z zakresu higieny są jednoznaczne: “elastomerowe przewody do wody mogą zagrozić zdrowiu użytkowników “. Poniżej znajdziecie Państwo sumaryczne omówienie artykułów, które znalazły się w styczniu i lutym 2002 r. Na łamach SBZ i SHT.

Pierwsze, liczne, alarmujące informacje pochodziły ze wschodniej części Berlina z budynków wybudowanych w technologii wielkiej płyty modernizowanych we wschodniej części stolicy. Z kranów zaczęły wypływać czarne i zielone drobinki, kłaczki oraz paskudny śluz. Wiadomo, że nie miało na to wpływu NRD-owskie pochodzenie budynków. Szybko stwierdzono, że typową cecho modernizowanych budynków z wielkiej płyty było masowe stosowanie elastycznych przewodów do wody. Aby dotychczasowym mieszkaniom nadać nowoczesny standard, musiały zostać przeprowadzone inwestycje sanitarne. 
W wielu przypadkach spółdzielnie mieszkaniowe chcąc utrzymać w granicach koszty inwestycji decydowały się na elastyczne podłączenia, które czasami miały kilka metrów długości do pionów do umywalek. Z powodu nagminnego występowania tego zjawiska w “wielkiej płycie” musiały się też spiętrzyć skargi ich mieszkańców. Ponieważ jakość wody dostarczanej do budynków z wielkiej płyty była taka sama jak np. do domków jednorodzinnych w dzielnicy Gruenewald (wille z początku XX w.), skąd nie było żadnych skarg, wykluczono bezpośredni jej wpływ.

Gorzej niż się obawiano.

Naukowcy zaczęli badać przewody elastyczne. Stwierdzono, że wewnątrz przewodu tworzy się warstwa śluzu – nazwanego biofilmem (warstwą biologiczną) – miejsce przebywania i rozmnażania różnych mikroorganizmów. Z przewodu o długości 30 cm i średnicy ok. 8 mm (powierzchnia ok. 35 cm kw.) naukowcy wydobyli po okresie 24- godzinnego porostu 6 mililitrów śluzu. Dla porównania: wg obowiązującego rozporządzenia o wodzie pitnej w przewodzie o powierzchni wewnętrznej 800 cm kw. Po 3 miesiącach użytkowania może powstać jedynie 12 mililitrów śluzu. Dokładniejsze analizy wykazały, że w śluzie i warstwie biologicznej wewnątrz przewodu znajdowały się E.coli, legionelle, pseudomony, grzyby itp. W niektórych badanych przewodach dopuszczalna ilość mikroorganizmów była przekroczona 200 razy!!! Kiedy liczba skarg przekroczyła zasięgiem terytorialnym Berlin oraz zaczęła rosnąć lawinowo, do pracy wkroczył Federalny Urząd Ochrony Środowiska (BUA).
BUA zwołał w ubiegłym roku naradę, na której obecni byli przedstawiciele instytutów higieny oraz Federalnego Urzędu Badań Materiałowych. Naukowcy na podstawie posiadanych informacji stwierdzili, że zjawisko to ma wymiar ogólnokrajowy. Uznano, że ma miejsce wszędzie tam, gdzie stosowano elastyczne przewody wewnętrzne, które jako elastomery na bazie EPDM (etylen- propylen- diem- kauczuk) sieciowane są peroxydem. Dotyczy to zarowno przewodów beżowych, wypełnianych aerosilem, jak też czarnych z dodatkiem sadzy.Uznano, że powodem powstawania dużej ilości pożywki dla zarazków są uwalniające się wiązania węglowe z kauczuku w powiązaniu z tlenem z dyfuzyjnie nieszczelnych ścianek przewodów.

Nic nowego?

Uniwersytet w Bonn wiedział o tym już dawno. Tamtejszy instytut higieny zajmował się przed laty dentystycznymi unitami. Są to w końcu urządzenia, które wdmuchują aerozol wprost do ust pacjenta. Przeprowadzono wtedy badania rur i przewodów o średnicy 3 mm i długości 10 m z gumy, miękkiego PCW, miękkiego PE, poliamidu i silikonu. Porównano to z wynikami badań przeprowadzonych dla stali szlachetnej i nieograniczonego PTFE (teflonu). “Miękkie” materiały już po krótkim czasie były rozpulchnione, podczas gdy stal i PTFE pozostały bez zmian. Niestety, instytut higieny nie udostępnił wyników swoich badań do publicznej wiadomości, a skończyło się jedynie na odpowiednich zaleceniach dotyczących instytucji znajdujących się w gabinetach stomatologicznych. Federalny Urząd Ochrony Środowiska uznał, że przewody elastyczne w oplocie powinny być zabronione!!!
Według profesora Mueller-Wagenera z FUO sprawa jest jak najbardziej poważna . Generalnie elastomery wpływają negatywnej na jakość wody niż “twarde” materiały. Mikrobiologicznemu rozkładowi mogą ulegać uplastyczniacze, takie jak parafiny czy woski stosowane przy produkcji przewodów. Ponieważ coraz większa liczba instalatorów wybiera najłatwiejszą drogę montażu, prowadzone są prace dążące do ograniczenia stosowania przewodów elastycznych. W zasadzie guma nie może być nigdzie stosowana w instalacjach domowych. Jeżeli nie ma żadnej innej możliwości to przewody elastyczne nie powinny być w żadnym wypadku dłuższe niż 50 cm. Takie też ustalenia mają być przyjęte przez Ministerstwo Zdrowia i jeszcze jedno: dąży się do tego by przewody elastyczne miały być badane tak jak twarde przewody z materiału lub tworzywa (DVGW, W-270). Wytyczne do badań W-270 nie są dla przewodów w oplocie dziś obowiązkowe, dlatego też wg profesora Mueller-Wagenera zarazki rozmnażają się w sposób niezahamowany.
Tylko u jednego producenta stwierdzono że proces wulkanizacji mógł być przyczyną zgłaszanych skarg. Technologia zastała w krótkim czasie zmieniona, co i tak nie wpłynęło na powstawania warstwy biologicznej wewnątrz przewodu. W warstwach tych mogą osiedlać się i rozmnażać zarazki chorobotwórcze. Dotyczy to głównie takich zarazków, które znajdują się w bardzo małej koncentracji w wodzie pitnej, nie są szkodliwe (legionelle, pseudomonas aeruginosa). Nie można wykluczyć, że zagrożenie zdrowia może wystąpić wcześniej niż widoczny dla odbiorcy zielony śluz lub czarne cząsteczki.
Profesor Mueller-Wagner podkreśla, że wymagania techniczne, jakim odpowiadają materiały do prowadzenia wody, muszą zostać dopasowane do nowego poziomu wiedzy. Należy zwrócić większą uwagę na możliwość produkcji nowych wyrobów, np.: ze stali szlachetnej.

Instytucje.

Sprawa zagrożenia chorobotwórczego przyjęła takie rozmiary, że Centralny Zarząd SHK po wielu miesiącach kłopotliwego milczenia musiał zająć stanowisko. Już nie można było dalej udawać, że sprawy te dotyczą jedynie instytutów higienicznych. CZ SHK stoi na stanowisku, że producenci przewodów elastycznych winni odpowiadać za wszystkie roszczenia klientów. Pikanterii dodawał fakt, że wszystkie przewody podłączeniowe do armatury są przez DVGW sprawdzane i otrzymują znak DVGW. DVGW ustanowili więc dodatkowe wymagania higieniczne i wprowadzili odpowiednie przepisy (VP 543). Wszyscy producenci, którzy posiadają obecnie znak DVGW na omawiane przewody, musza przeprowadzić dodatkowe badania zgodne z VP 543. Tak czy inaczej szykują się ciężkie czasy dla elastomerowych przewodów.

Informacje dotyczące gumowych wężyków pochodzą z miesięcznika
INSTALATOR nr 5 (45),maj 2002